Gdzie w Poznaniu mieszka prawdziwy pieniądz?
Prestiż nie rozkłada się po mieście równo – skupia się w kilku enklawach, a każda ma inny rodowód i inny typ nieruchomości.
Apartamenty i penthouse’y – centrum i nabrzeża Warty
Apartamenty i penthouse’y koncentrują się nad rzeką oraz w ścisłym centrum. Na Tylnym Chwaliszewie i wzdłuż nabrzeży Warty panoramę rzeki wlicza się w wartość nieruchomości. W sercu miasta standard wyznacza Saint Martin Residences, gdzie najwyższe ceny przekroczyły 17 500 zł za metr(3).
Kamienice z historią – Wilda i Łazarz
Inny charakter mają nieruchomości luksusowe z historią. Wilda i Łazarz to secesyjne kamienice ze sztukateriami i parkietem w jodełkę, odnawiane pod nadzorem konserwatora. Przy Parku Wilsona stoi „Perfumiarnia” – kameralny zespół wtopiony w stary drzewostan.
Wille i rezydencje – Sołacz, Winogrady, Grunwald
Wille i rezydencje to domena Sołacza, Winograd, Grunwaldu oraz Moraska. Sołacz słynie ze starych will zatopionych w parku, Winogrady z posiadłości schodzących ku Warcie, a Morasko z nowoczesnych domów wtopionych w las. To adresy dla tych, którzy zamiast piętra wybierają ogród i prywatność.
Dlaczego najdroższych adresów nie ma w internecie?
Najcenniejsze, ekskluzywne nieruchomości w Poznaniu sprzedają się poza publicznym rynkiem – dyskretnie, zanim ktokolwiek zobaczy je w ogłoszeniu.
Powód jest ludzki. Mało który właściciel chce, żeby sąsiedzi czy media dowiedzieli się, że sprzedaje rodzinną willę. Im wyższa wartość, tym ciszej zawiera się transakcję, czasem przez prywatną bankowość, bez jednego publicznego ogłoszenia.
Do tego dochodzi prosta arytmetyka popytu. „Klientów zainteresowanych nieruchomościami premium przybywa szybciej niż samych nieruchomości” – zauważa Czapska(5). Najlepsze adresy znajdują nabywcę, zanim zdążą trafić do wyszukiwarki.
Dla kupującego płynie z tego prosty wniosek. Kto przegląda wyłącznie portale, widzi gorszą połowę rynku. Dostęp do reszty daje agencja z latami budowaną siecią kontaktów – w Partners International dyskretna sprzedaż off-market to około 60 procent ofert.
Kto kupuje luksusowe nieruchomości w Poznaniu?
Za poznańskim rynkiem premium stoją cztery typy nabywców, a żaden nie kupuje pod wpływem chwili. Pierwszy to lokalny „old money” – rody, które dorobiły się na produkcji i handlu, oraz ich spadkobiercy. Dla nich kamienica na Wildzie czy apartament w „Perfumiarni” to naturalne przedłużenie majątku, który ma przetrwać pokolenia.
Drugi przyjeżdża z zagranicy. Poznań leży na osi do Berlina i ściąga centra kompetencyjne oraz fabryki, a z każdym dyrektorem rośnie popyt na adres z górnej półki.
Trzeci to inwestorzy od najtrudniejszej sztuki – kupują zaniedbane perły w prestiżowych dzielnicach, wkładają w nie fortunę i sprzedają jako gotowy produkt. Czwarty, najcichszy, traktuje nieruchomość jak bezpieczną przystań dla kapitału, zwłaszcza w czasach niepewności na giełdach.
Wszystkich łączy jedno: nie szukają w wyszukiwarce, tylko pytają kogoś, kto wie.